Co wpisać do CV i mówić na rozmowie kwalifikacyjnej?

Właśnie do mnie dotarło, że działów na blogu miało być o wiele więcej, niż jeden (Kariera), a piszę kolejną z rzędu notkę właśnie z takim hashtagiem. Poprawię się, obiecuję.

Mam też nadzieję, że nie przeszkadza Wam, kiedy ktoś w jednym tygodniu spamuje trzema postami, a potem przez miesiąc się nie odzywa. Moja organizacja w temacie tego bloga leży i płacze.

mary-pickford-1963155_1280.jpg
To właśnie moja organizacja. A tak serio, to Mary Pickford.

Powróćmy jednak do tematu – rozmowy kwalifikacyjne! Ile to ja już ich nie przeszłam, na ilu się nie uśmiechałam, na ilu nie opowiadałam, czego to ja nie robiłam – siedząc jak kołek i czując, że poci mi się chyba wszystko. Zebrałam garść odpowiedzi, w jaki sposób nie zbłaźnić się i sprawić, żeby rekrutujący poczuł się przynajmniej na tyle oczarowany, aby chcieć nas chociaż zatrudnić (bo przecież zakochiwać się od razu nie musi).

  1. NIE GADAJ TYLE. To szczególnie do tych, którzy tak, jak ja, często mówią za dużo, za szybko, i o zbyt wielu super ciekawych rzeczach, które nikogo dookoła nie interesują. Nie wtrącaj niezwiązanych z tematem historii, trzymaj się tematu. To nie wywiad dla Rozmów w toku.
  2. ODPOWIADAJ KONKRETNIE NA PYTANIA. Na mojej ostatniej owocnej rozmowie skupiłam się tylko na odpowiedziach na pytania. Nie dodawałam do tego ideologii, nie tworzyłam monologu o tym, jak to poprzednie posady wpłynęły na mnie jako na człowieka i na mój charakter.
  3. POKAŻ, ŻE CI ZALEŻY. Może się zdarzyć, że pracodawca usilnie będzie chciał Cię zniechęcić do tej posady. Będzie opowiadał, jakie to jest nudne, koszmarne, a poza tym to cały zespół to szowiniści, więc może być Ci ciężko się odnaleźć (jeśli jesteś kobietą albo feministą).
    Na sam koniec dowiedziałam się, że tu wcale nie jest tragicznie, jest normalnie. Praca bywa żmudna, ale która nie bywa? Nawet kaskaderzy pewnie muszą czasem kręcić te same sceny po kilka razy 😀  (a najbardziej szowinistyczny żart w zespole do tej pory opowiedziałam ja – nikt się nie śmiał…)
    biker-384921_1920.jpg
  4. ALE NIECH CI NIE ZALEŻY ZA BARDZO. Ostatnio oglądałam „Kochajmy się od święta” (ang. „Love the Coopers”). Jeden z bohaterów na rozmowie kwalifikacyjnej tak bardzo się starał, że usłyszał: „Za bardzo przeżywasz jak na nasze standardy” (Nie zaspojlerowałam jakoś mocno, to dopiero trzynasta minuta filmu!). I tak samo może się zdarzyć w prawdziwym życiu – jeśli już przy pierwszym spotkaniu opowiadasz, że wprost kochasz brać nadgodziny i możesz właściwie nie jeść i nie chodzić do toalety, jeśli jest coś pilnego do zrobienia, to może powinieneś zgłosić się do gułagu.
  5. NIE WYRZUCAJ RZECZY Z CV. Jakiś czas temu rozmawiałam z rekruterką, która przeprowadzała ze mną wstępną rozmowę. Powiedziałam jej o tym, że mocno skróciłam swoje, ponieważ opiewało na dwie strony, tak, że klauzulę o ochronie praw osobowych napisałam już najmniejszym drukiem, który dałam radę przeczytać. Poza tym, w jednej firmie zwrócili mi uwagę, że CV jest za długie – nikomu nie chciało się czytać moich dwóch stron.
    Odpowiedziała mi krótko: skoro nikomu się nie chciało, to znaczy, że nie zależało im na pracowniku. Sami zauważyli, że nie mieli zbyt wielu zgłoszeń, które w jakikolwiek sposób potraktowali poważnie – w związku z tym, czy nie mogli wczytać się przynajmniej w te, które zainteresowały ich od początku? Nie mówię, że masz pisać elaboraty o tym, jaki jesteś wspaniały, objętość tekstu dwanaście tysięcy znaków, wydane drukiem w twardej oprawie. Ale zaznacz zawsze to, co rzeczywiście robiłeś. Nie ucinaj.
  6. SKRACAJ Z GŁOWĄ. Nie ucinaj, a skracaj. W Twoim CV znajduje się sześć różnych prac dorywczych w czasie studiów, a tylko jedna pozycja wygląda poważnie? Zostaw tę jedną jako najważniejszą, a resztę opisz w osobnym paragrafie, zbiorczo. Niech pracodawca wie, co robiłeś. Może któreś z tych umiejętności będzie mógł to wykorzystać.
    W czasach liceum przez dwa lata pisywałam do miejscowego portalu informacyjnego. Głównie o wydarzeniach w szkole albo jakichś cyklicznych wakacyjnych koncertach w parku miejskim. Nic poważnego, ale zainteresowało to ludzi w nowej firmie – spytali, czy nadal czasem coś piszę, wspomniałam im m.in. o wattpadzie  czy politycznym fanpage’u, który tworzyłam dwa lata temu. Akurat przydałby im się w zespole ktoś do tworzenia tzw. contentu, więc jeśli będzie taka potrzeba wiedzą już, do kogo z grupy mogą się zgłosić, aby coś skrobnął.Rekruterka zwróciła mi też uwagę na to, jak często młodzi ludzie popełniają wielki błąd. CV mają puste jak Księżyc, a przy rozmowie nagle okazuje się, że kiedyś hobbystycznie pomogli w zorganizowaniu zbiórki charytatywnej czy wydarzenia na facebooku, które przyciągnęło zainteresowanie. Wydawałoby się – to nic. Ale ci ludzie od nas, osób dopiero co po studiach (albo w trakcie) naprawdę nie wymagają dwudziestu prac naukowych i doświadczenia w pracy z genetycznymi modyfikacjami osób chorych na AIDS. Chcą po prostu znać nasze umiejętności, to wszystko. Te ciekawe zawodowo, nie to, że umiesz dotknąć językiem nosa.
  7. POKAŻ, ŻE CHCESZ SIĘ UCZYĆ. Ok, już wiemy – jesteś młody, nic nie umiesz, nic nie robiłeś, a przynajmniej nic związanego z branżą. No to chociaż chciej się uczyć. Nawet, jeśli masz już doświadczenie w tej dziedzinie – nadal chciej się uczyć. Mam w pracy znajomych, którzy czytają branżowe blogi, dziesiątki newsletterów i nadal się edukują, mimo kilku(nastu) dobrych lat doświadczenia na tym polu. Nie pokazuj, że chcesz stać w miejscu – no chyba, że chcesz. To wtedy dobrze udawaj 😀

Na pewno coś jeszcze przyjdzie mi do głowy, wtedy dodam część drugą. Planuję też opisać dobre nawyki, których nabyłam, modyfikując tyle razy swoje CV. Jeśli macie jakieś pytania, chętnie odpowiem w komentarzach albo osobnej notce.

A może macie jakieś rady, które warto zawrzeć w kolejnym wpisie? 🙂

 

Pozostałe notki z tej serii znajdziecie tu:

K#1 Opowieść o zlewce, czyli od czego zacząć karierę…
K#2 Zaprosili mnie!
K#3 Dwie utracone nadzieje – UWAGA! NARZEKAM!

A także post o karierze w roli fizyka:

F#2 Spójrzmy prawdzie w oczy


2 myśli w temacie “Co wpisać do CV i mówić na rozmowie kwalifikacyjnej?

  1. Ogólnie to dodałbym jeszcze od siebie – nie ściemniaj, bo to i tak wyjdzie. Wystarczy stawiać na swoje dobre strony i pokazać, że interesuje Cię dana praca / zależy Ci na niej i będziesz robić swoje. Jak czegoś nie wiesz – powiedz, że nie wiesz, ale się nauczysz. Jak coś wiesz, to powiedz, że wiesz.

    Polubienie

    1. Fakt. Chociaż znam i takie historie, że w CV naściemniano, a potem i tak to nie wyszło na światło dzienne – ale to rzadkość. Często jest tak, że ludzie pracujący w tej samej branży znają siebie nawzajem, mimo że pochodzą z różnych firm, a więc i doświadczenie zawodowe można łatwo sprawdzić nie używając nawet dokumentów. Wystarczy telefon Twojego niedoszłego szefa do kolegi i niestety upadasz 😀
      Zdarza się tak też z językami obcymi – mi się np. zdarzyło mieć za wysokie zdanie o swoich umiejętnościach, a więc warto je raz na jakiś czas weryfikować, nawet jakimiś internetowymi testami. Bo nagle się okazuje, że się trochę zapomniało 😉
      A za pierwszy komentarz na tym blogu wygrywasz uścisk dłoni autora – gratuluję!

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s